Generał Nil w Strzelcach

Mimo że Strzelecki Klub Filmowy działa już od kilku miesięcy, po raz pierwszy na jego spotkaniu gościł aktor. Olgierd Łukaszewicz – znany z takich produkcji jak „Generał Nil”, „Brzezina”, czy „Seksmisja”, opowiedział o swojej karierze i przedstawił kilka ciekawostek prosto z planu filmowego.

Spotkanie z aktorem, które odbyło się 28 maja w ramach piątkowych spotkań SKF, przyciągnęło do SOK-u fanów i miłośników kunsztu aktorskiego Olgierda Łukaszewicza. Gość rozpoczął spotkanie w prawdziwie teatralnym stylu – zaprezentował publiczności swoje aktorskie umiejętności monologiem, za co został nagrodzony gromkimi brawami. Aktor opowiedział również gościom o początkach swojej kariery filmowej i teatralnej, przypomniał także pierwsze produkcje, w których brał udział, a które dziś są kultowymi pozycjami. Zaprezentował przy tym unikatowe fotografie z prywatnego zbioru, które utrwaliły wspomnienia z planu filmowego.

O. Łukaszewicz wielokrotnie wspomniał także swoich kolegów i koleżanki, z którymi współpracował przez ponad 40 lat swojej kariery. – Tak się złożyło, że od początku kariery filmowej pracowałem z wielkimi reżyserami, nauczyli mnie oni wiele dobrego, jeśli chodzi o aktorstwo – mówił Olgierd Łukaszewicz. Aktor wspomniał również swój pobyt w Niemczech, który zaowocował licznymi wystąpieniami na deskach tamtejszego teatru. Publiczność miała przy tym okazję posłuchać inwokacji z „Pana Tadeusza” w języku niemieckim, który O. Łukaszewicz zna doskonale. – Niemiecka publiczność trochę różni się od polskiej – zdradził Olgierd Łukaszewicz. – Tam ludzie przychodzą tłumnie do teatru, bardzo doceniają sztukę i kulturę – dodał. Gość opowiedział również o swoich ostatnich produkcjach, m.in. o bijącym popularność filmie historycznym „Generale Nilu”, w którym zagrał postać gen. Fieldorfa. Jednocześnie wspomniał, że na tą wymarzoną rolę wciąż jeszcze czeka. – Chciałbym zagrać Don Kichota, ale mam na niego swój własny pomysł i właśnie według niego chciałbym go zrealizować. Być może kiedyś się uda – wyznał aktor.

Z. S. : Czy po raz pierwszy jest Pan w Strzelcach?

O.Ł. : Tak, jestem tu po raz pierwszy. Wcześniej bywałem jedynie w okolicy, niedawno byłem w Drezdenku na spotkaniu z tamtejszymi uczniami. Moja córka natomiast była tu kiedyś i z jej pobytem wiąże się ciekawa historia.

Z. S. Nasi czytelnicy zapewne chętnie ją poznają.

O.Ł. : To bardzo miła historia, więc z przyjemnością ją opowiem. Otóż moja córka brała kiedyś udział w wymianach polsko-niemieckich. Jedna z takich wymian odbywała się w Strzelcach i córka tu przyjechała. Nie znam szczegółów, ale wiem, że na boisku Łucznika poznała swojego obecnego męża.

Z. S. : Wziął Pan udział w jednym ze spotkań Strzeleckiego Klubu Filmowego, jak wrażenia?

O. Ł. : Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony! Strzelecka publiczność okazała się niezwykle przyjazna i chłonna wiedzy. To sama przyjemność uczestniczyć w spotkaniach z takimi ludźmi. Słyszałem, że działają też u was koła filmowe i teatralne, bardzo popieram takie działania.

Z. S. : Czy wobec tego mógłby Pan udzielić jakichś rad młodzieży, która marzy o karierze aktorskiej?

O. Ł. : Mam wielu kolegów po fachu, którzy pochodzą z małych miejscowości. Uważam, że aby zostać aktorem, nie trzeba mieszkać w wielkim mieście. Talent może urodzić się w zupełnie nieoczekiwanym miejscu. Ważne jest, że młodzi ludzie, działają, choćby poprzez recytowanie wierszy, udzielanie się w kołach teatralnych, występowanie w kabaretach. Każda forma jest dobra. Najlepsza droga to jednak zawodowe szkoły, które przygotują do zawodu aktora. Młodzi ludzie bardzo aktywnie działają teraz na polu filmowym.

Z. S. : A jakie były pana początki? Dlaczego zdecydował się Pan zostać aktorem?

O. Ł. : Po prostu przyszedł taki czas, gdy poczułem, że mnie do tego ciągnie. Uczyłem się na pamięć wierszy, recytowałem je, występowałem w różnych przedstawieniach. Później zdecydowałem się na Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie. Już na studiach zacząłem grać, ale moja przygoda z filmem i teatrem na dobre zaczęła się po studiach.

Z.S. : Ma Pan na swoim koncie imponujący dorobek artystyczny, nad czym Pan teraz pracuje?

O. Ł. : W Teatrze Polskim właśnie skończył się sezon, wystawialiśmy „Szewców” Witkacego, gdzie gram rolę Majstra. Zbliżają się wakacje, więc będę na Helu, gdzie organizuję plenerowe przedstawienia teatralne. Cieszą się dużą popularnością. Poza tym w lipcu będę miał zdjęcia do filmu Jacka Bromskiego.

Z.S. : Czy możemy liczyć, że jeszcze kiedyś nas Pan odwiedzi?

O. Ł. : Chętnie przyjadę do Was raz jeszcze, ale chciałbym tu przyjechać z jakimś pokazem przedstawieniem. Być może się uda.

Z.S. :Dziękuję za rozmowę.